Zmienna pogoda i ochłodzenie, które przyniosły ostatnie dni marca, sprawiają, że rolnicy mają wątpliwości co do terminu wykonania pierwszego zabiegu regulującego w pszenicy ozimej. Ważne jest zarówno uwzględnienie fazy rozwojowej roślin, jak i odpowiedni dobór substancji aktywnych do warunków temperaturowych. Prawidłowa regulacja zapewnia zbożom stabilność na dalszych etapach wegetacji i mniejszą podatność na szkody spowodowane przez czynniki atmosferyczne, co ogranicza wyleganie w zaawansowanych fazach rozwojowych.
Tegoroczne przedwiośnie i początek wiosny mają specyficzny przebieg ze względu na rozpiętość temperatur i warunków pogodowych. Po wyjątkowo mroźnej, a w dużej części kraju również śnieżnej zimie w marcu dość szybko doszło do ocieplenia i temperatury osiągały w dzień kilkanaście stopni C. Taka sytuacja sprzyjała wznowieniu procesów wegetacyjnych przez oziminy. W tych regionach, gdzie wcześniej utrzymywała się okrywa śnieżna, zboża przezimowały bez większych strat. Natomiast na terenach, gdzie mimo mrozów brakowało śniegu, podczas pierwszych lustracji rolnicy odnotowywali niekiedy straty w obsadzie roślin.
Na poletkach doświadczalnych w Urbanowicach na Opolszczyźnie, gdzie firma INNVIGO testuje i prezentuje swoje rozwiązania w praktyce, pszenica przezimowała bez problemów – nawet mimo bardzo niskich temperatur i faktu, że śnieg zalegał tam zaledwie przez ok. 3 tygodnie. W drugiej połowie marca rośliny były w dobrej kondycji, a po pierwszej wiosennej dawce azotu miały soczysty zielony kolor i rozpoczęły intensywne krzewienie.
Czy zmiana pogody wpłynie na plany rolników?
Ochłodzenie, które nastało po 25 marca i, jak wynika z prognoz, utrzyma się w pierwszym tygodniu kwietnia, może zmienić sytuację na polach. Ze względu na spadki temperatur pobudzone do wzrostu oziminy prawdopodobnie ponownie spowolnią wegetację. Jej przebieg i dynamika będą zależeć od dalszego przebiegu pogody.
W kalendarzu agrotechnicznym na najbliższe tygodnie przypada okres wykonywania ważnych zabiegów: skracania oraz pierwszej aplikacji fungicydów. – Wielu rolników co roku zastanawia się, kiedy przypada odpowiedni moment na wykonanie zabiegu skracającego oraz T1 w pszenicy ozimej. Wyznacznikiem jest faza rozwojowa pszenicy, czyli BBCH 31. Gdy pierwsze kolanko znajduje się centymetr ponad węzłem krzewienia, to idealny moment na zrobienie tego zabiegu i jest on wtedy najbardziej skuteczny – wyjaśnia Jacek Kozłowski, Specjalista ds. badań i rozwoju w INNVIGO. – Natomiast wykonane w tym czasie zabiegi fungicydowe mają za zadanie ochronić pszenicę przed chorobami grzybowymi na wczesnym etapie wiosennej wegetacji.
Przygotowując się do zastosowania regulatorów, trzeba uwzględnić zarówno właściwą fazę rozwojową zbóż, jak i warunki temperaturowe, w których substancje aktywne będą mogły odpowiednio zadziałać. Ponieważ w tym sezonie pogodzenie tych dwóch aspektów może być utrudnione, warto poznać właściwości i wymagania termiczne regulatorów, żeby zabieg spełnił swoje zadanie i skutecznie zabezpieczył rośliny przed wyleganiem.
Regulacja pozwala uniknąć strat plonu
Wyleganie zbóż to zjawisko, do którego dochodzi w późniejszych fazach wegetacji, gdy wykształcone już kłosy dojrzewają, a niekorzystne warunki pogodowe, takie jak silny wiatr, intensywne opady deszczu czy gradu, powodują, że rośliny nie utrzymują swojego ciężaru i pochylają się. Jeśli to się wydarzy, żniwa stają się utrudnione, a zebrane ziarno – wilgotne, źle wentylowane, o gorszej jakości – nie nadaje się na cele konsumpcyjne.
Zapobieganie temu problemowi należy rozpocząć znacznie wcześniej, bo mniej więcej na przełomie marca i kwietnia. Wykonywany wtedy zabieg regulujący, niekiedy pierwszy z dwóch, ma na celu uniemożliwienie roślinom wylegania korzeniowego, źdźbłowego, a w przypadku jęczmienia ozimego nawet złamania dokłosia. Obecnie stosowanie regulatorów wzrostu stało się już standardem w ochronie zbóż i wpisało się na stałe do kalendarza zabiegów. Jest to inwestycja zarówno w prawidłową architekturę łanu, jak i w ilość i jakość uzyskanego później ziarna.
Zapewnij zbożom solidną podbudowę
Zabieg regulujący, który przypada na fazę pierwszego kolanka,pozwala roślinom na uzyskanie silnej podbudowy, która zapewnia im stabilność na dalszych etapach wegetacji. Tak zabezpieczone będą mniej podatne na szkody spowodowane przez czynniki atmosferyczne. Jedną z korzyści regulacji jest także rozbudowa korzeni zbóż, odpowiedzialnych nie tylko za dostarczanie wody i substancji odżywczych do części naziemnych, ale również za silną podstawę roślin. Dzięki temu w przyszłości nie dojdzie do wylegania korzeniowego. Efektem zastosowania odpowiednio dobranego preparatu jest także skrócenie, wzmocnienie i pogrubienie źdźbła, dzięki czemu w trudnych warunkach pogodowych nie będzie zagrożenia wyleganiem łanu. Ponadto mocniejsze źdźbła są mniej podatne na wnikanie patogenów chorobotwórczych.
Gdy zboża zbliżają się do osiągnięcia fazy, kiedy należy zastosować regulatory, rolnicy powinni pamiętać, że istotne jest terminowe wykonanie zabiegu. Na plantacjach zlokalizowanych na glebach lepszej klasy czy też intensywnie nawożonych, zwłaszcza azotem, zalecany jest później zabieg skracający dalsze międzywęźla i dokłosie. Jednak będzie on bezzasadny, jeżeli wcześniej pokrój roślin nie zostanie skrócony w fazie pierwszego międzywęźla.
Tak skomponujesz zabieg regulacji
Bardzo ważna decyzja związana z regulacją zbóż ozimych dotyczy wyboru substancji aktywnej z grupy inhibitorów syntezy giberelin. Jej właściwości decydują o efektywności i sile zabiegu. Chlorek mepikwatu jest aktywny na wczesnym etapie procesu syntezy giberelin i daje efekt silnego skracania roślin. Proheksadion wapnia i trineksapak etylu działają później, co powoduje mniej intensywny efekt skracania, natomiast ich dodatkową zaletą jest pogrubienie i wzmocnienie źdźbła.
Specjaliści zalecają taki dobór substancji aktywnych do zabiegu, żeby ich oddziaływanie na rośliny uzupełniało się. Na etapie wczesnowiosennego skracania dobrym rozwiązaniem jest skomponowanie mieszaniny na bazie proheksadionu wapnia, zawartego w preparacie Heksal 100 WG od INNVIGO. W porównaniu do innych regulatorów działa on w stosunkowo niskiej temperaturze, bo już przy 5 stopniach C, a ponadto jest szybko pobierany przez rośliny. Z kolei trineksapak etylu (Regullo 500 EC) jest wolniej pobierany, a także ma większe wymagania termiczne i świetlne po zabiegu. Stosując go, można uzyskać lepszy efekt zieloności, jak również zwiększyć efektywność fotosyntezy oraz pobierania składników aktywnych przez rośliny.
W tych niższych temperaturach proheksadion wapnia może być też łączony z chlorkiem mepikwatu, co daje silny efekt regulacji pokroju roślin. Natomiast w przypadku cieplejszej pogody i temperatur przekraczających 10 stopni C można wykorzystać do zabiegu połączenie trineksapaku etylu z chlorkiem mepikwatu.