Szkodniki w buraku cukrowym sprawiają coraz więcej problemów. Mszyce wysysają soki z liści roślin już we wczesnych fazach, co spowalnia dalszy przebieg wegetacji. Stosunkowo nowym wrogiem jest skośnik buraczak, którego larwy uszkadzają podstawy ogonków liściowych. Jednak bez wątpienia największe zagrożenie stanowi szarek komośnik. O jego skrajnie wysokiej szkodliwości w ubiegłym roku przekonało się wielu rolników, którzy musieli zlikwidować kompletnie zniszczone po ataku szarka plantacje. Żeby uniknąć tego scenariusza, trzeba wybrać rozwiązanie wykazujące wysoką skuteczność na tego szkodnika. Firma INNVIGO zapowiada wprowadzenie nowego insektycydu, który pozwoli pokonać szarka.
Jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu ochrona buraka cukrowego przed szkodnikami nie stanowiła dużego problemu. Niestety z czasem zmieniło się to i obecnie rolnicy mają do czynienia z coraz większymi trudnościami. Jak pokazały ostatnie sezony, występowanie mszyc jest bardzo uciążliwe i przyczynia się do powstania dużych strat na plantacjach. Szkodniki te pojawiają się na wczesnym etapie, kiedy rośliny są jeszcze bardzo małe. Wysysają sok z młodych liści, które następnie skręcają się, co powoduje pogorszenie procesu fotosyntezy i spowalnia rozwój buraków. Oprócz mszyc od kilku sezonów problematyczny jest także skośnik buraczak – niewielki owad z rodziny motylowatych, którego larwy już od wczesnych etapów wegetacji buraka uszkadzają podstawy ogonków liściowych. Do zwalczania zarówno mszyc, jak i skośnika buraczaka rolnicy mają do dyspozycji produkty zawierające acetamipryd lub deltametrynę. Monitoring plantacji i prawidłowo wykonane zabiegi pozwalają wyeliminować te szkodniki i ograniczyć skalę uszkodzeń, dzięki czemu buraki mogą prawidłowo rozwijać się, a w dalszym okresie budować plon.
Ten szkodnik jest wrogiem numer 1
Owadem o znacznie większej szkodliwości jest szarek komośnik, który zazwyczaj występuje w kwietniu i maju. Jest to chrząszcz o wielkości ok. 1 centymetra, który ma duży aparat gębowy oraz gruby, twardy pancerz chitynowy. Pancerz ten praktycznie uniemożliwia wnikanie substancji aktywnych insektycydów do organizmu szkodnika. Kolejne utrudnienie polega na tym, że szarek – kojarzony wcześniej głównie z nocną aktywnością – żeruje zarówno w nocy, jak i w dzień. Dlatego trudno trafić z zabiegiem w odpowiedni moment, gdy owady przebywające w glebie wychodzą na jej powierzchnię i uszkadzają rośliny. Trzeba też pamiętać, że stosowana ciecz robocza nie jest w stanie spenetrować gleby. Musi zostać ona zaaplikowana bezpośrednio na owady.
Największe nasilenie występowania szarka jest odnotowywane zwłaszcza na Lubelszczyźnie i Podkarpaciu. To tam populacja szkodników pojawiła się historycznie najwcześniej, a zarazem jest najliczniejsza. Z czasem skala powodowanych przez nie szkód stawała się coraz większa. Nie oznacza to jednak, że inne regiony Polski są wolne od tego zagrożenia. W poprzednim sezonie było ono duże np. na Dolnym Śląsku czy Opolszczyźnie, a rolnicy zgłaszali również obecność szarka m.in. na Kujawach. Na tej podstawie można więc wyciągnąć wniosek, że w kolejnych latach – zwłaszcza przy zachodzących zmianach w przebiegu pogody i ewidentnym ocieplaniu się klimatu – trzeba spodziewać się nalotów szarka, niekiedy wręcz masowych, właściwie w całym kraju.
Szarek pustoszy plantacje buraka cukrowego
Problem nie dotyczy oczywiście wyłącznie Polski. O tym, jak jest poważny, świadczy fakt, że wśród przyczyn niedawnego zamknięcia jednej z austriackich cukrowni były właśnie spustoszenia, jakie na tamtejszych plantacjach buraka cukrowego powodował szarek komośnik. Ponieważ plantatorzy nie byli w stanie poradzić sobie z taką intensywnością nalotów i skutkami żerowania szkodnika, straty w plonie były kolosalne. Eksperci ostrzegają, że taki scenariusz może być realny również w naszym kraju.
Ataki szarka komośnika bywają tak nasilone, że rośliny nie są w stanie zregenerować się i kontynuować wegetacji, więc plantacja po prostu musi zostać zlikwidowana. W 2025 roku rolnicy mieli do czynienia z takimi sytuacjami zwłaszcza na wschodzie Polski. Jak wynika z ubiegłorocznych szacunków, straty spowodowane żerowaniem tego szkodnika doprowadziły tamtej wiosny do likwidacji 8-10 tys. hektarów buraka cukrowego, przy czym nie udało się powtórnie przesiać całego tego areału. Tam gdzie było to możliwe, wschody nie zawsze przebiegały prawidłowo, co przyczyniło się do uzyskania mniejszego plonu. Straty, jakie ponieśli rolnicy, wiązały się także z poniesionymi wcześniej nakładami na nasiona, paliwo, wykonane prace i ponowny siew. To kwoty rzędu 1,5-2 tys. zł z każdego hektara, a więc bardzo znaczące w budżecie gospodarstwa rolnego. Takie doświadczenia powodują, że plantatorzy przykładają znacznie większą wagę do zwalczania szarka, żeby nie dopuścić ponownie do powstania tak dotkliwych strat.
Gdy ryzyko niebezpiecznie wzrasta
Ponieważ szarek komośnik zimuje i bytuje w glebie, jego występowanie jest bardziej nasilone na tych polach, gdzie rolnicy stosują systemy bezorkowe. Nieprawidłowy płodozmian i duża koncentracja plantacji buraków cukrowych w regionach, w których działają cukrownie, to kolejne aspekty zwiększające ryzyko wystąpienia licznej populacji tego szkodnika. Szarek jest bardzo ekspansywny i z łatwością przemieszcza się pomiędzy okolicznymi polami buraczanymi, dlatego warunkiem skutecznego zwalczania powinno być konsekwentne stosowanie odpowiednich rozwiązań insektycydowych na całym terenie, gdzie uprawiane są buraki cukrowe.
Jeżeli chodzi o czynniki związane z przebiegiem pogody, trzeba pamiętać, że łagodne zimy nie przyczyniają się do ograniczenia populacji tego szkodnika. Także wiosenne susze są problemem, ponieważ brakuje wody, która mogłaby zatopić część owadów. Dlatego w warunkach dość suchej, ogrzanej już od wczesnej wiosny gleby szarek rozwija się i żeruje właściwie bez większych przeszkód.
INNVIGO zapowiada oręż do walki z szarkiem
Wycofanie zapraw neonikotynoidowych bardzo utrudniło zwalczanie szarka komośnika, ponieważ młode rośliny nie mogą być zabezpieczane substancjami, które jeszcze przez pewien okres od siewu i wschodów krążyły w ich tkankach. Nie można również stosować już insektycydów o działaniu gazowym, takich jak wycofany chloropiryfos. Jak w takim razie poradzić sobie z tym niebezpiecznym szkodnikiem?
– W naszej puli insektycydów do buraka cukrowego mamy preparaty zawierające acetamipryd i deltametrynę, czyli Los Ovados 200 SE i Delmetros 100 SC. Właśnie otrzymaliśmy rejestrację nowego preparatu do walki ze śmietką ćwiklaną, opartego o dwie substancje insektycydowe, czyli Adel 280 SC. A już wkrótce powiększymy naszą ofertę o kolejne bardzo skuteczne rozwiązanie, które można stosować właśnie do walki z szarkiem komośnikiem, a także ze skośnikiem buraczakiem – informuje Michał Filipowski, Menedżer ds. upraw rolniczych w firmie INNVIGO. – Niedługo wprowadzimy preparat oparty o chlorantraniliprolu w formulacji 200 SC. To substancja działająca żołądkowo i kontaktowo na szkodniki gryzące. Przemieszcza się systemicznie w roślinach, więc owady, które żywią się nimi, zjadają również insektycyd. Najpierw wstrzymuje on pracę układu gębowego, następnie motorycznego, a w końcu oddychanie i pozostałe procesy życiowe. Chlorantraniliprol utrzymuje się w tkankach roślin dość długo, więc zabezpiecza je także przed kolejnymi epizodami żerowania szkodników.
Nowy produkt INNVIGO będzie zalecany do stosowania w fazie BBCH 31-40, jednak przedstawiciele firmy podkreślają, że decyzja o użyciu środka musi być oparta również o lustrację plantacji i zaobserwowany moment występowania tam szarka komośnika czy skośnika buraczaka.