Rozmowa z Panem Dariuszem Zielińskim, doradcą rolniczym z południowo-zachodniej Polski nt. aktualnej sytuacji na plantacjach rzepaku

Anna Skomska: Nadeszła wiosna, czas lustracji plantacji rzepaku i oceny ich kondycji. Jak ocenia Pan ich stan po tegorocznej zimie?

Dariusz Zieliński: Tegoroczna aura zarówno jesienna, jak i zimowa była dość nietypowa dla naszej strefy klimatycznej. Bardzo długa, ciepła i sucha jesień poprzedziła krótką, ale bardzo mroźną i równie suchą zimę. Rośliny nie zdołały się zahartować przed nadejściem mrozów, a brak okrywy śnieżnej w okresie niskich temperatur naraził je na kolejny stres i poważne uszkodzenia. Warunki pogodowe przyczyniły się do znacznego wzrostu zagrożenia chorobami grzybowymi. Stan plantacji rzepaków nie jest dobry, a stopień ich uszkodzenia jest różny, w zależności od regionu.

A.S.: A jak wygląda sytuacja w regionie południowo-zachodniej Polski? Czy rolnikom udało się wysiać rzepak w terminie? Jak przebiegała pogoda podczas wschodów i jak ocenił Pan kondycję plantacji rzepaku podczas jesieni?

D.Z.: Aura sprzyjała rolnikom podczas siewu rzepaku. Zdecydowana większość plantacji zasiana została w optymalnych terminach agrotechnicznych. Ale długa i ciepła jesień spowodowała nadmierny rozwój roślin, co przekładało się na zwiększoną produkcję biomasy. Skutkowało to tym, że podczas jesieni można było zaobserwować niedobory składników pokarmowych.

A.S.: Jak przebiegała zima w tym regionie kraju?

D.Z.: Tak naprawdę zima zaczęła się w połowie stycznia. Do tego czasu panowały dodatnie temperatury. W styczniu rzepak wszedł całkowicie niezahartowany w ekstremalnie niskie temperatury sięgające minus 20o C . Dodatkowo w wielu regionach brakowało okrywy śnieżnej. Już wtedy można było spodziewać się problemów z przezimowaniem.

A.S: Z jakimi uszkodzeniami mamy już dziś do czynienia i jakie potencjalne zagrożenia mogą jeszcze wczesną wiosną dotknąć uprawy rzepaku.

D.Z.: Na dzień dzisiejszy już obserwujemy spore areały, które nie przezimowały. Przed nami dni, które zadecydują o losie pozostałych plantacji. Jeszcze 2–3 tygodnie temu rzepaki wyglądały zdecydowanie lepiej. Następnie ponownie przyszły przymrozki nawet do minus 10o C. Wtedy też, rzepaki zostały zasilane azotem. Te które ,przetrwały i były w lepszej kondycji zaczęły wegetację. Teraz zapowiadane jest nagłe ocieplenie nawet do plus 17oC, a następnie znowu ochłodzenie. Jest to bardzo niebezpieczna sytuacja dla rzepaku. Osłabiona roślina jest jeszcze bardziej podatna na stres.

A.S.: Co w takiej sytuacji rekomenduje Pan plantatorom? Powinni podjąć działania zmierzające do ratowania upraw czy raczej powinni je zlikwidować i rozważyć założenie plantacji innych roślin?

Przede wszystkim solidna lustracja pola, aby zbyt pochopnie nie podjąć decyzji o likwidacji plantacji. W kilku, czy nawet w kilkunastu miejscach, dokładnie obejrzeć rośliny. Wyrwać je z ziemi, przekroić wzdłuż korzenia i ocenić jego stan. Policzyć ile sztuk na m² jest zdrowych roślin i czy są równomiernie rozłożone na polu. Jeżeli zostaje więcej niż 20 szt/m², zdecydowałbym o  pozostawieniu plantacji. Następnie należy jak najszybciej wzmocnić rośliny. Może okazać się, że z takiej plantacji uzyskamy dość wysoki plon. Przy spodziewanej wysokiej cenie za surowiec, takie działanie będzie bardziej opłacalne, niż zasianie uprawa rośliny zastępczej. Inwestycja w ratowanie upraw rzepaku na pewno się opłaci.

A.S.: Co zatem powinni zrobić plantatorzy?

D.Z: Podstawowym warunkiem uzyskania wysokich plonów rzepaku ozimego jest jego szybki start wiosną, jak najszybszy rozwój systemu korzeniowego i bujny wzrost części nadziemnej. Rośliny uszkodzone przez mróz, w kiepskiej kondycji nie są w stanie tego warunku spełnić. Dlatego jak najszybciej należy dostarczyć rzepakowi azot w formie szybko działającej (jeżeli jeszcze tego nie zrobiono), a następnie bezwzględnie zastosować sprawdzony biostymulator Asahi SL razem z mikroelementami. Wykazuje on wyjątkowe zdolności wpływania na regenerację uszkodzonych podczas zimy roślin.

A.S.: Co powoduje, że biostymulator daje tak spektakularne efekty działania. Na czym polega ten mechanizm?

D.Z:: Sukcesem są zawarte w nim związki fenolowe. Aktywne cząsteczki biostymulatora przechodzą łatwo do komórek roślinnych, gdzie są metabolizowane do komponentów naturalnie występujących w roślinie. Działanie to widoczne jest na każdym poziomie organizacyjnym rośliny, począwszy od biochemicznych i molekularnych procesów zachodzących w komórkach rośliny, poprzez procesy fizjologiczne wpływające na poszczególne organy, aż po efekty widoczne na poziomie całej rośliny. Zabieg wykonany biostymulatorem wspomaga roślinę w odpowiedzi na różnego rodzaju sytuacje stresowe. Jakkolwiek rośliny potrafią samodzielnie przystosować się do niekorzystnych warunków rozwoju i wzrostu, to często ich reakcja jest niewystarczająca i trwa zbyt długo. Należy pamiętać, że przekłada się to na obniżenie wysokości i jakości plonu. Działanie preparatu wspomaga naturalnie zachodzące procesy sprawiając, że reakcja roślin jest bardziej energiczna.

A.S.: Co jeszcze mogą zrobić plantatorzy, by maksymalnie zredukować negatywne skutki uszkodzeń zimowych?

D.Z.: Przede wszystkim nie zapominać o pozostałych aspektach uprawy. Nawożenie potasem – plon rzepaku na poziomie 3–4 ton potrzebuje około 150 kg czystego składnika, siarką i magnezem, które stymulują pobieranie NPK. Oprócz formy stałej siarki warto zastosować siarczan magnezu plus nawozy dolistne wieloskładnikowe. Nie możemy zapominać o tym, że uszkodzona plantacja jest bardziej narażona na choroby grzybowe i szkodniki. Należy więc zainwestować w lepszą ochronę fungicydową i pilnować nalotów chowacza brukwiaczka, który może pojawić się już teraz.

A.S.: Jakie zabiegi agrotechniczne w minionym sezonie okazały się najbardziej skuteczne i jakich porad można udzielić plantatorom, by w tym roku osiągnęli wyższą rentowność produkcji?

D.Z.: Na pewno nie można porównywać rok do roku, bo każdy jest specyficzny. Ale po spełnieniu podstawowych warunków uprawy, czyli prawidłowego nawożenia, ochrony fungicydowej możemy liczyć na naprawdę duży zysk. W zeszłym roku dość znaczne straty spowodowały majowe przymrozki i dość duże opady śniegu, które połamały rośliny rzepaku, a następnie niedobór wody. Jedno jest pewne. Zastosowanie biostymulatora – oprócz szybszej regeneracji rzepaku po tej mroźnej zimie, dodatkowo w większym stopniu przyczyni się, do lepszego przygotowania rośliny na ewentualne przyszłe warunki stresowe, które na przykład miały miejsce w roku ubiegłym.

Dziękuję za rozmowę.

Anna Skomska

 



Źródło: Agencja Prasowa Jatrejon
Data dodania: 2012-03-22
 
 
Ten serwis wykorzystuje pliki cookies. Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy w Polityce używania plików Cookies. Korzystając z serwisu akceptujesz jej postanowienia.
tel./fax +48 52 34 609 34 | e-mail: redakcja@rolnictwo.com.pl