Szkodniki zaatakują rzepak z zaskoczenia

Po długiej i mroźnej zimie marzec rozpoczyna się słoneczną, typowo wiosenną aurą. Gdy temperatura osiągnie ok. 10 stopni C, na plantacjach rzepaku będą pojawiać się pierwsze szkodniki. Dlatego rolnicy powinni jak najszybciej umieścić na polach żółte naczynia, monitorować naloty owadów i w odpowiednim momencie wykonać pierwszy zabieg insektycydowy.

Jesień 2025 roku różniła się od poprzednich znacznie bardziej typowym przebiegiem pogody – bez fal niemal letniego ciepła, z powolnym spadkiem temperatur aż do okresu przedzimia. Dzięki temu rzepak ozimy stopniowo przygotowywał się do wstrzymania wegetacji. Jednocześnie takie warunki sprawiły, że szkodniki zagrażające o tej porze roku młodym roślinom przeważnie nie wykazywały wysokiej aktywności i nie powodowały dużych strat na plantacjach. Co prawda obserwowane były naloty pchełki rzepakowej, jednak nie było zagrożenia ze strony śmietki kapuścianej, której larwy uszkadzają jesienią rozwijające się korzenie młodych roślin. Nie dochodziło również do ataku mszyc, które podczas ciepłych jesieni wysysają z rzepaków soki, powodując wysoką szkodliwość, a także są wektorem dla groźnych wirusów.

Jeżeli chodzi o problemy z pchełką rzepakową, w wielu regionach Polski odnotowano jej wysoką aktywność. Po dość wczesnych pierwszych nalotach, które nastąpiły, zanim temperatury zaczęły spadać, dorosłe owady żerowały na roślinach już w fazie liścieni. Dlatego na rozwijających się liściach widoczne były charakterystyczne liczne dziurki. Ponadto wylęgające się jesienią larwy uszkadzały ogonki liściowe i pędy, co skutkowało znacznie gorszym rozwojem, a nawet zamieraniem młodych rzepaków. W takich warunkach konieczne było wykonywanie kilku zabiegów insektycydowych przeciw pchełkom – już od wczesnych faz wegetacyjnych rzepaku. Mimo dużej intensywności ochrony niektórych plantacji niestety nie udało się ocalić.

Mroźna zima nie zmniejsza populacji szkodników

Wyjątkowo mroźna i śnieżna jak na ostatnie lata zima 2025/26 nie miała wpływu na ograniczenie liczebności szkodników zagrażających rzepakowi, ponieważ nie zimują one w glebie, więc ich larwy nie zostały zniszczone przez bardzo niskie temperatury. Jednak gdy tylko dojdzie do ocieplenia do ok. 7-10 stopni C, rzeczywiste niebezpieczeństwo dla roślin, które już niebawem wznowią wegetację, będą stanowiły bieżące naloty owadów zasiedlających rośliny na miedzach, przy drogach czy też rozmaite trawy. W komunikacie IMGW co prawda przewidywano, że w większości kraju średnie temperatury mają być w marcu poniżej wieloletniej normy i możliwy jest okresowy powrót bardziej zimowej aury. Jednak jak wynika z aktualnych prognoz i z przebiegu pogody na przełomie lutego i marca, raczej należy spodziewać się wielu cieplejszych dni, właśnie z temperaturami około, a nawet powyżej 10 stopni C.

Nie zwlekaj z wystawieniem żółtych naczyń

Kilka lat temu pożegnaliśmy się z zaprawami neonikotynoidowymi. To był duży cios, ponieważ chroniły one rzepak przed pierwszymi atakami szkodników. Natomiast dzisiaj już od startu wiosennej wegetacji musimy mieć wystawione żółte naczynia, żeby obserwować liczebność owadów i intensywność nalotów. W zależności od roku i warunków pogodowych mówimy o okresie już od połowy lutego czy od początku marca – radzi Michał Filipowski, Menedżer ds. upraw rolniczych z firmy INNVIGO.

Na wczesnym etapie wiosennej wegetacji rzepakom zagrażają przede wszystkim chowacze. Po nalotach, do których dochodzi na początku marca, żerujące larwy chowacza brukwiaczka uszkadzają łodygi roślin, co prowadzi do zaburzenia przewodzenia składników pokarmowych, a więc do znacznego pogorszenia kondycji uprawy. Następny w kolejności pojawiania się jest chowacz czterozębny. Również jego larwy drążą korytarze wewnątrz łodyg roślin.

Wyzwaniem w zwalczaniu szkodników jest fakt, że mogą one zaatakować plantację w trudny do przewidzenia sposób. Pojawiają się na polach właściwie z dnia na dzień – gdy wiosną występują odpowiednie warunki termiczne, budzą się i przylatują z miejsc zimowania np. na miedzach, żeby żerować i składać jaja. Wylęgają się z nich larwy, które powodują największe szkody w uprawach. W zależności od przebiegu pogody szkodniki mogą wykonywać naloty wielokrotnie i w zasadzie przez cały okres wegetacji, a więc nie da się ich zwalczyć jednokrotnym zabiegiem. Prawidłowo dobrana technologia insektycydowa musi być zatem wielozabiegowa. Właśnie dlatego tak istotny jest monitoring: gdy liczba owadów złapanych do żółtych naczyń przekracza próg szkodliwości, należy natychmiast podjąć decyzję o zabiegu.

Dlaczego zwalczanie szkodników w rzepaku jest trudne?

Jednym z ważnych czynników, o którym należy pamiętać, jest rosnąca presja ze strony szkodników. Wynika ona między innymi z faktu, że przez ostatnie dekady areał rzepaku w Polsce znacząco zwiększył się. Oznacza to, że owady te mają coraz więcej możliwości do żerowania, czyli również do rozmnażania się. Straty spowodowane ich występowaniem i niszczycielskim działaniem zawsze przyczyniają się do obniżenia plonowania.

Na rosnącą liczebność populacji szkodników ma wpływ coraz większa popularność prowadzenia plantacji rzepaku w systemie bezorkowym lub w systemie strip-till. Kiedy rzepak jest siany bez wcześniejszej orki, nie dochodzi do mechanicznego zniszczenia części szkodników, a w momencie siewu w glebie pozostaje dosyć dużo resztek pożniwnych, gdzie mogą one rozwijać się, co przekłada się potem na ich wyższą presję.

Niewątpliwie problemem jest także proces narastającego uodparniania się insektów na poszczególne substancje aktywne insektycydów, w tym na pyretroidy. Niestety ciągłe stosowanie danego rozwiązania lub zmniejszanie dawek preparatów prowadzi do narastania tego zjawiska w jeszcze szybszym tempie. Jednocześnie, na skutek regulacji prawnych na poziomie unijnym, w ostatnich latach wycofywane były kolejne substancje aktywne, takie jak popularne chloropiryfos i tiachlopryd, a także beta-cyflutryna, natomiast nie doszło do zarejestrowania nowych rozwiązań.

Wszystko to sprawia, że skuteczna ochrona rzepaku przed szkodnikami wymaga nie tylko prowadzenia na bieżąco uważnej obserwacji plantacji, ale także rozważnego korzystania z dostępnej jeszcze puli środków ochrony roślin.

Sprawdzone rozwiązanie do wczesnowiosennych zabiegów

Rolnicy mają obecnie ograniczone możliwości, jeżeli chodzi o wybór produktów do zabiegów insektycydowych. Substancją, która pełni kluczową rolę w technologii ochrony przed szkodnikami, jest acetamipryd. Nie ma on tak dużych obostrzeń temperaturowych jak pyretroidy, które wykazują optymalną skuteczność w temperaturach 12-15 stopni C, a ponadto charakteryzują się wyłącznie działaniem kontaktowym i niestety krótkim, bo trwającym tylko 1-2 dni. Co ważne, w przeciwieństwie do nich acetamipryd ma działanie systemiczne, które z zasady utrzymuje się przez dłuższy czas.

Ponieważ liczba dostępnych na rynku insektycydów – tj. substancji aktywnych, a nie nazw handlowych preparatów – jest niewielka, stałe korzystanie tylko z jednego z nich niesie ze sobą ryzyko powstania odporności szkodników. Żeby zabiegi wciąż były skuteczne, powinno się rotować substancje, jak też stosować w danym zabiegu mieszaniny dwuskładnikowe.

Rekomendowana przez INNVIGO kombinacja do pierwszego wiosennego zabiegu insektycydowego składa się z preparatów Los Ovados 200 SE (acetamipryd) i Delmetros 100 SC (deltametryna). Zawarte w nich substancje aktywne należą do różnych grup chemicznych, dzięki czemu bardzo dobrze uzupełniają się i zwalczają większość szkodników. Pierwsza z nich działa wolniej, systemicznie, natomiast druga dość krótko, ale szybko i agresywnie. Eksperci podkreślają, że aby technologia ta miała jak najwyższą skuteczność, nie należy zmniejszać dawek wskazanych w etykietach. Co istotne, stosowanie mieszaniny środków Los Ovados 200 SE i Delmetros 100 SC pozwala na ograniczenie ryzyka pojawienia się w rzepaku szkodników odpornych na jedną z tych substancji aktywnych.

Sezon na nowości od INNVIGO

Rozwiązaniem, które zapewni optymalną efektywność zabiegu przeciw szkodnikom oraz wygodę stosowania, jest właśnie wprowadzona do sprzedaży nowość od INNVIGO – insektycyd Adel 280 SC, zawierający acetamipryd i deltametrynę.

Firma zapowiada kolejną tegoroczną premierę – insektycyd zawierający substancję aktywną, która do tej pory nie miała rejestracji w rzepaku. Ponieważ będzie to preparat o zupełnie innym mechanizmie działania na szkodniki, umożliwi on komponowanie kolejnych zabiegów w sezonie i pozwoli uniknąć powstawania odporności, co w kontekście ograniczonej dostępności rozwiązań z tego segmentu jest obecnie niezwykle istotne. – Zaczynamy ten sezon świetną wiadomością. Nowa opcja do ochrony insektycydowej rzepaku jest zdecydowanie tym, czego rolnicy potrzebują po wycofaniu kilku ważnych substancji. Jako pierwsi wprowadzimy na rynek przełomowy produkt, który ułatwi rotowanie substancji w technologii zwalczania szkodników w tej uprawie – podkreśla Michał Filipowski.



Źródło: Agencja REDM
Data dodania: 2026-03-06
 
Ten serwis wykorzystuje pliki cookies. Wszystkie zasady ich używania wraz z informacjami o sposobie wyrażania i cofania zgody na używanie cookies, opisaliśmy w Polityce używania plików Cookies. Korzystając z serwisu akceptujesz jej postanowienia.
tel./fax +48 52 34 609 34 | e-mail: redakcja@rolnictwo.com.pl