Okres okołokwitnieniowy przynosi wiele zagrożeń dla rzepaku ozimego. W tym roku na pierwszy plan wysuwa się ryzyko uszkadzania pąków przez masowo żerującego na plantacjach słodyszka rzepakowego. Jak wynika z relacji rolników, właściwie w całym kraju populacja tego szkodnika jest w tym sezonie bardzo liczna. Jednocześnie rzepak jest narażony na choroby grzybowe – ich symptomy już są obserwowane na polach. Obydwa te problemy wymagają zarówno uważnego monitorowania, jak i zastosowania precyzyjnie dobranych rozwiązań. Co zrobić, żeby nie stracić znacznej części plonu?
Druga połowa kwietnia, gdy rzepak wchodzi w okres okołokwitnieniowy, przyniosła w tym roku skrajnie wysokie zagrożenie ze strony słodyszka rzepakowego (Brassicogethes aeneus). To bardzo groźny szkodnik, który powoduje wysokie straty – nawet mimo wykonywania zabiegów insektycydowych. Żerując i uszkadzając pąki kwiatowe, słodyszek przyczynia się bezpośrednio do zmniejszenia późniejszej liczby łuszczyn. Problem stanowi również jego rosnąca odporność na substancje aktywne. W przypadku substancji należących do grupy IRAC 3A (np. lambda-cyhalotryna, etofenproks, tau-fluwalinat) jest ona bardzo wysoka, a w odniesieniu do tych z grup IRAC 4A czy IRAC 4D średnia. Jeżeli chodzi o udział rozwiązań z poszczególnych grup w rynku insektycydów w Polsce, dominują te z grupy IRAC 4A, z acetamiprydem na czele – 68%. Grupa IRAC 3A stanowi ok. 18%, natomiast IRAC 4D to zaledwie 5% sprzedawanych w naszym kraju preparatów do zwalczania szkodników.
Słodyszek zaciekle atakuje rzepak
Słodyszek rzepakowy żeruje na plantacjach już nawet od kilku tygodni, a niezbyt wysokie wiosenne temperatury, jakie ostatnio panowały, nie stanowiły czynnika, który wpłynąłby na ograniczenie populacji. W porównaniu chociażby do dwóch poprzednich sezonów liczebność tych szkodników i skala intensywności żerowania są znacznie większe, co może doprowadzić do ogromnych strat w plonie. Dzieje się tak, ponieważ słodyszek atakuje rzepak na kluczowym dla tej uprawy etapie. Owady wygryzają dziury w wykształconych już pąkach kwiatowych, które przez to nie są w stanie zakwitnąć. To uniemożliwia cały dalszy proces budowania plonu.
Tegoroczny przebieg pogody – gdy po wyjątkowo ciepłym marcu nastał dość chłodny kwiecień – sprawił, że proces kształtowania się, a następnie rozwoju pąków rzepaku (BBCH 50-59) trwa znacznie dłużej. Masowe występowanie słodyszka to bardzo zła wiadomość, zwłaszcza ze względu na to, że wykazuje on największą szkodliwość w fazie zielonego pąka. Często spotykanym widokiem na polach są w ostatnich dniach liczne uszkodzenia pąków rzepaku, co niestety prowadzi do ich zamierania i opadania. Jak wynika z relacji rolników i doradców terenowych, zwiększona liczebność populacji słodyszka występuje obecnie praktycznie w całym kraju.
Symptomy chorób już widać na pąkach
Okres okołokwitnieniowy w rzepaku jest krytyczny również z powodu występowania chorób grzybowych. Rośliny narażone na silne ataki słodyszka są również porażane przez sprawców szarej pleśni i zgnilizny twardzikowej. Niestety na kwiatostanach, które dopiero zaczynają się rozwijać, można już zaobserwować symptomy tych chorób. W warunkach nasilonego zagrożenia zarówno ze strony szkodników, jak i chorób konieczny jest stały monitoring plantacji rzepaku i wykonywanie zabiegów, gdy liczebność odłowionych okazów słodyszka przekroczy próg szkodliwości oraz gdy tylko pojawią się objawy porażenia chorobowego. Szybka reakcja i odpowiedni dobór preparatów pozwolą ograniczyć ryzyko utraty znacznej części plonu.
Jak poradzić sobie ze słodyszkiem w rzepaku?
W przypadku szkodników lustracja plantacji i regularny monitoring zagrożeń to elementarne działania, stanowiące punkt wyjścia do wykonywania zabiegów. Na tej podstawie, po zidentyfikowaniu szkodnika i dokonaniu oceny progu szkodliwości, dobiera się odpowiedni preparat. Bez takiego rozpoznania i dopasowania rolnicy ryzykują osłabienie działania danej substancji aktywnej. Kolejnym ważnym elementem strategii zwalczania szkodników jest rotowanie substancji i wykorzystywanie różnych mechanizmów ich działania.
– Mówimy o tym nie tylko w odniesieniu do insektycydów, ale również w przypadku fungicydów czy herbicydów. Na przestrzeni całej technologii, w tym przypadku insektycydowej, należy rotować substancje z różnych grup chemicznych. Warto też zastosować co najmniej dwie substancje o różnych mechanizmach działania w jednym zabiegu – radzi Michał Filipowski, Menedżer ds. upraw rolniczych w firmie INNVIGO. – To nie jest łatwe, bo rozwiązań do zwalczania szkodników niestety ubywa, ale wciąż możliwe. Dzięki stosowaniu takich mieszanin ryzyko uodpornień jest dużo mniejsze. Kolejne pokolenia szkodników, które przestają być wrażliwe np. na działanie substancji rozpuszczającej pancerz chitynowy, mogą zostać potraktowane środkiem wpływającym na układ mięśniowy.
Do zabiegów na słodyszka rzepakowego firma INNVIGO rekomenduje sprawdzone połączenie substancji o różnych mechanizmach działania – acetamiprydu i deltametryny, czyli preparatów Los Ovados 200 SE (0,25 l/ha) i Delmetros 100 SC (50 ml/ha). Acetamipryd ma wolniejsze, systemicznie działanie – w odróżnieniu od deltametryny, działającej szybko, choć krócej. Taka kombinacja pozwala ograniczyć ryzyko pojawienia się w rzepaku szkodników odpornych na pojedynczą substancję aktywną.
Ważnym elementem efektywnej strategii antyodpornościowej jest także uwzględnianie okienek zabiegowych. Naloty szkodników odbywają się co ok. 15 dni – należy więc kontynuować monitoring plantacji i na bieżąco reagować na pojawiające się zagrożenia.
Nie pozwól chorobom zmniejszyć plonu
Czas kwitnienia rzepaku to również okres występowania chorób, w tym szarej pleśni i zgnilizny twardzikowej, a gdy rozpocznie się opadanie płatków – także oraz czerni krzyżowej. W zależności od sezonu faza kwitnienia może trwać nie 2-3 tygodnie, do czego byli przyzwyczajeni dawniej plantatorzy, ale nawet do 4-5 tygodni, jak zdarzało się w ostatnich latach. Dlatego do ochrony fungicydowej, optymalnie dwuzabiegowej, trzeba wybierać preparaty, które na długo zabezpieczają plantację przed chorobami.
Na tym etapie wegetacji warto sięgnąć po azoksystrobinę, która na długo zabezpiecza rośliny przed patogenami chorobotwórczymi. Dobre efekty przynosi też zastosowanie protiokonazolu, difenokonazolu czy tebukonazolu. Dobierając preparaty do zabiegów okołokwitnieniowych, warto skorzystać z proponowanych przez firmę INNVIGO rozwiązań, takich jak Gavial 375 SC, zawierający wysokie dawki azoksystrobiny i protiokonazolu (1 l/ha). W pierwszym zabiegu bardzo dobrze sprawdzi się też preparat Kier 450 SC, który ma w składzie azoksystrobinę, difenokonazol i tebukonazol (1 l/ha). Jeżeli również w tym roku kwitnienie rzepaku będzie się wydłużało, w drugim zabiegu można zastosować fungicyd AsPik 250 EC, oparty o tebukonazol i protiokonazol (1 l/ha).